czwartek, 14 czerwca 2012

Lody z pierogami

No tak. Jest już środa, a w zasadzie to nawet czwartek, a ja dalej jestem w weekendzie.

A było cudnie:

deszcz i wąchanie mokrego lasu
przytulanie się do Babci, którą widuję zdecydowanie za rzadko
lepienie pierogów z truskawkami
paznokcie pomalowane na żółto
spacer stałą trasą i smutki, że wymarzony domu obrasta zielskiem i niszczeje coraz bardziej
dylematy pełnego brzucha: lody czy pierogi? pierogi czy lody?
...
a może jedno i drugie?



Dzisiaj wyjątkowo bez przepisu. Za to dla tych, co są żądni wrażeń i podróży (Basiu:*) wypad na lody do Nowego Sącza. Lody z Orawianki.*


Lodziarnia prowadzona od trzech pokoleń mieści się w samym centrum życia handlowo-targowego Nowego Sącza - tuż przy Rynku Maślanym, lekko poniżej poziomu ulicy. Mały dziedzińczyk obrastają kwiaty i winogrono, które w upalne dni daje przyjemny chłód. Poza sezonem zamknięta. W sezonie tłumnie odwiedzana - z okien babcinego domu sprawdzałam jak duża jest kolejka! Wybór smaków jest dosyć mały. W niedziele było 6 smaków: śmietanka, kawa, kakao, truskawka, cytryna, banan. Ale potrafią się zmieniać. O tym jak smakują nie będę się wypowiadać, bo wiadomo, że są przepyszne:) I co najbardziej mi się podoba: żadne tam gałki, porcje nakładane są łyżką i liczone według wagi.



Orawianka. Stanisław Hotloś i Stanisław Lelito
Nowy Sącz, ul. Sobieskiego (zaraz przy Rynku Maślanym)
70 g - 2,50 zł
140 g - 5,00 zł
200 g - 7 zł
228 g :) ! - 8 zł
285 g - 10 zł
1 kg - 35 zł

Na dobranoc wiejski złoczyńca:)


*Oczywiście są jeszcze słynni Argasińscy, ale do nich pójdziemy kiedy indziej.

niedziela, 3 czerwca 2012

Pieczone cebule z suszonymi pomidorami

Kupiłam sobie wczoraj pod Halą Targową piwonie. Wcześniej mi się śniły. Bukiet różowych i białych kulek, które z czasem się otwierają. Od wczoraj siedzę i patrzę na nie, zauważając nawet najdrobniejsze rozchylenie płatków. Niesamowite. Taka mała rzecz a tyle radości. I okazało się, że kot Kajtek jest wielbicielem piwonii. Od kiedy weszłam do domu to chodził za nimi i miauczał i próbował się do nich dobrać! Kwiatki siłą rzeczy musiały zostać zamknięte na noc w osobnym pokoju, bo inaczej zostałyby z nich strzępy. A kot kajtek w zamian zainteresował się rukolą i kalafiorem:)

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać przepis znaleziony w książce, którą M. przywiózł z jakiejś podróży dawno temu. Pierwsza nasza (wcześniej jego:) książka kulinarna, z której gotowaliśmy na okrągło. Później trafiła na długo na półkę, bo pojawiały się coraz to nowe pozycje. Ale ostatnio do niej wróciłam. I przypomniałam sobie, że każdy przepis z tej książki był niezwykle udany.

 przed pieczeniem

Pieczone cebule z suszonymi pomidorami
lekko zmieniony przepis z Classic Vegetarian Cooking Lindy Fraser

Składniki:
na 2 porządne porcje lub 4 spróbowania tylko:)*

o,5 kg obranych małych cebul
2 kopiate łyżki posiekanego świeżego rozmarynu
2 ząbki czosnku posiekane
2 kopiate łyżki posiekanej świeżej pietruszki
1/2 słoika suszonych pomidorów w oliwie
8 łyżek oliwy z oliwek lub oliwy spod pomidorów
2 łyżki białego octu winnego
sól morska gruboziarnista
świeżo zmielony czarny pieprz

Obrane cebulki zalewamy wrzątkiem i gotujemy przez 5 minut. Odcedzamy. Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą. Wkładamy obrane cebulki. Posypujemy je posiekanym rozmarynem i pietruszką, pokrojonymi w kawałki suszonymi pomidorami, posypujemy solą i pieprzem. Wierzch polewamy oliwą oraz octem. Przykrywamy pokrywką (lub kawałkiem folii) i wstawiamy do nagrzanego do 160 stopni piekarnika. Pieczemy ok. 45 minut**. Po tym czasie ściągamy przykrycie i dopiekamy jeszcze 15 min., aż cebulki będą złoto-brązowe.
Podajemy ciepłe z kromką pszennego chleba.
Smacznego!

Uwagi:
* My od razu zrobiliśmy z podwójnej porcji.
** Długość pieczenia zależy od wielkości cebul, im większe tym dłużej będą musiały siedzieć w piecu, ewentualnie możemy je poprzecinać na pół, ale wówczas podczas pieczenia połówki się rozlecą i utracimy ich okrągły kształt.


po pieczeniu :)