czwartek, 22 grudnia 2011

Ciasto czekoladowo-buraczkowe

Kiedy moja babcia Krysia usłyszała, że upiekłam ciasto czekoladowe, w którym znajdowały się również buraki, nie mogła sobie wyobrazić jak to może smakować. Zrobiła mały wywiad środowiskowy i upewniwszy się u osób, które miały sposobność owe rzeczone ciasto jeść, że
a) jest jadalne
b) smakuje im i nawet
c) jest pyszne
postanowiła, że ona również musi go spróbować. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że zarządziła (!!!), że mam je zrobić na Wigilię - nawet kosztem makowca :) I tym sposobem czeka mnie wielki sprawdzian moich zdolności cukierniczych. Może i Wy w tym roku skusicie się na taką nowość?

Przepis pochodzi z mojej ulubionej książki ostatnimi czasy, czyli Tender Nigela Slatera. Ciasto jest mocno czekoladowe z wyczuwalną nutą buraczków, ma dosyć wilgotną konsystencję i rozpływa się w ustach.


Wszystkim Wam chciałam złożyć życzenia, aby nadchodzący czas świąt i końca roku by wypełniony miłością, refleksją i spotkaniem z ludźmi, których kochacie.


Ciasto czekoladowo-buraczkowe

Składniki:
250g pure z buraczków*
200g gorzkiej czekolady (70%)
4 łyżki gorącego espersso
200g masła
135g mąki
kopiata łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki dobrej jakości kakao
5 jajek
190g drobnego cukru

do podania:
crème fraîche lub jogurt grecki i ziarna maku


Okrągłą formę do pieczenia lekko smarujemy masłem, a dno wykładamy papierem do pieczenia.  Piekarnik nastawiamy na 180 stopni.
Czekoladę łamiemy na kostki, wkładamy do dużej metalowej miski, którą umieszczamy nad garnkiem z gotującą się wodą. Pozwalamy się jej stopić, ale jej nie mieszamy. Kiedy czekolada jest już prawie roztopiona dodajemy gorącą kawę i raz mieszamy. Masło kroimy na jak najmniejsze kawałki i wkładamy do roztopionej czekolady. Łyżką zanurzamy je pod powierzchnie czekolady i zostawiamy aż zmięknie.
W oddzielnej misce mieszamy razem mąkę, proszek do pieczenia i kakao. Żółtka oddzielamy od białek - żółtka mieszamy razem.
Miskę z czekoladą i masłem ściągamy znad wody. Dość szybko, ale delikatnie mieszamy aż masło całkowicie połączy się z czekoladą. Zostawiamy na parę chwilę, żeby masa lekko przestygła. Dodajemy żółtka i dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy pure z buraków i dokładnie mieszamy. Białka ubijamy na piane dodając stopniowo cukier. Stopniowo i delikatnie łączymy pianę z masą czekoladowo-buraczkową (białka do masy! a nie na odwrót:) Duża metalowa łyżka jest do tego najlepsza. Należy uważać żeby nie przesadzić z mieszaniem, pracujemy tylko do momentu połączenia składników. Na sam koniec dodajemy mieszankę suchych składników.
Masę przelewamy do formy. Wkładamy do piekarnika i w tym momencie zmniejszamy temperaturę do 160 stopni. Pieczemy około 40 minut. Po tym czasie jak twierdzi Nigel Slater brzeg powinien być "gąbczasty", środek natomiast powinien się "lekko trząść".
Ciasto zostawiamy do ostygnięcia. Środek lekko się zapadnie. Po 30 minutach obkrawamy brzeg ciasta. Nie należy wyciągać ciasta z formy zanim całkowicie nie ostygnie. Podajemy z crème fraîche (lub jogurtem greckim) posypanym ziarnami maku.
Smacznego :)

Uwaga:
* Nigel Slater w przepisie podaje, że buraki należy ugotować w nieosolonej wodzie, następnie po ostudzeniu obrać je i zmiksować na pure. Ja wolę buraki piec w piekarniku: umyte, nieobrane buraki zawijam w folie aluminiową i piekę w temperaturze 200 stopni. Czas zależy od wielkości buraków, po prostu sprawdzam nożem lub widelcem czy są już miękkie. Myślę, że spokojnie można dodać trochę więcej pure :)

9 komentarzy:

  1. Ciasto wygląda obłędnie i jestem przekonana, że na Wigilii zachwyci wszystkich równie mocno, co przy pierwszej próbie. ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. wyprzedziłaś mnie kochana :)
    Miałam dziś piec beet chocolate muffins :)
    Ale jestem już zmęczona, cały dzień w kuchni..
    Pozdrawiam

    Ps, trochę się boję burakow!

    OdpowiedzUsuń
  3. pamiętam, kiedy piekłam je pierwszy raz byłam nim zachwycona ;]
    aktualnie na stałe gości w moim jadłospisie ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. ma bardzo ładny odcień... taki brązowo-buraczany.
    muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaytoon, ciasto już upieczone, zobaczymy co Babcia powie;)
    dream-about-muffins, muszę spróbować w wersji muffinów! nie daj się zmęczyć za bardzo w kuchni :)
    Karmel-itka, w pełni rozumiem dołączenie do stałego repertuaru;)
    EVE, kolor tez mnie zachwycił, ale chyba podkręcę jeszcze buraczkowy :)
    pozdrawiam Was światecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zrób mi! (jakie: samsezrób!:D)i ukradłam sajmonkota na fb bo mnie rozłożył na łopatki... zwłaszcza że dokładnie sie zgadza tam przedstawiona wizja rzeczywisości z obrazem nędzy i rozpaczy czyli tym co pozostało z mojej choinki :D:D:D ale co tam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. PP, a jakbyś przyszła to byś dostała :) albo nawet cos leszego ;)
    a nasze sajmonkoty to notorycznie bombki ściągają- dobrze, że mamy materiałowe:) pozdrowienia dla gangu kociego!

    OdpowiedzUsuń
  8. a moje sajmonkoty tak sie sprytnie uwinęły z choinką, że jej nie poznałam :O troche łysa jakby :O:O i oczywiście nie omieszkam sprawdzić zali nie ma łagarstwa w "coślepszego" :D tez pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  9. upieklam, sprobowalam, uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń